było ciężko, było źle... ale on wrócił... znów jest jak dawniej jest dobrze...? nie...
-Tom...
-Tak?
-Dlaczego to zrobiłeś?-zapytałam niewyraźnie ze spuszczonym wzrokiem,
-ja... przepraszam...-Tom niewiedział co powiedzieć... było to widać... chłopcy stojący wcześniej obok nas odeszli... wiedzieli że potrzebujemy być sami...
-ale...-Tom chciał dotkąć mojego ramienia ale ja energicznie się odsunęłam i podeszłam do okna
-Iw... przeprzaszam... wybacz, prosze... ja cie kocham... ja nieiwedziałem co robie... przepraszam...
-niee... gdybyś mnie kochał... nie zrobiłbyś... ale dlaczego...
-błagam przebacz... wiem że źle zrobiłem... kocham cię!! słyszysz??!! Kocham cie!!-Tom padł przedemną na kolana... ja odeszłam w drugi kąt pokoju... o on został...-dlaczego niechcesz... dlaczego... przebacz mi...-z oczu Toma popłunęły łzy...
-... To było okropne, to co mi zrobiłeś... myślałam że mnie kochasz, że naprawde, było nam razem tak dobrze...-mówiłam do ściany, czułam jak łzy płyną mi z oczu, nieumiejąc ich zatrzymać obruciłam się, popatrzyłam na Toma... dalej był na kolanach... ja oparłam się plecami o ścianę i zsunęłam się na podłogę... siedziałam zkulona na wprost Toma ale on już nie miał sił się przysunąćw moją stronę... z oczu płynęły łzy... serce powoli stawało... przez chcilę myślałam że stanie już na dobre...
-iw... błagam...-Tom powiedział szeptem...
-nieumiem... przepraszam...-i wyszłam z pokoju... pobiegłam na górę i padłam na łużko... płakałam, to było okropne, nagle do głowy wróciły wszystkie wspomnienia... wszystkie i złe i dobre... świetnie pamiętałam dzieńw którym ich poznałam... ten koncert... te piękne chwile spędzone nad Wisłom w romionach Toma... gdy anty niedawali za wygraną, Tom się nadstawiał i mnie bronił... momętalnie poczułam to wszystko co się wydażyło z chłopcami... raz było tak wspaniale a raz okropnie... najdłużej trzymało się wspomnienie o Tomie gdy zrobił kolację w ogrodzie przy basenie, przy świecach gdy weszłam do domu a czekała na mnie droga z róż a na końcu niej Tom... wszystko po prostu wszystko wróciło do mojej głowy... nie wiem dlaczego i nie wiem jaki to ma sens ale zeszłam na dół i żuciłąm się w ramion Toma... znów poczułam ten uścisk, zarazem mocny jak i czuły... jak we wspomnieniach...teraz już naprawde wiedziałam że go kocham...
nota krótka... wiem że mało osób wchodzi na tego bloga, to nie to co kiedyś gdy w koentarzach liczba przekraczała 90... teraz wszystko jest już inaczej... i w realu i w opowiadaniu... i w moim małym zakochanym bez wzajemności serduszku...:(
pa...
Tutaj tekstTutaj tekst
notka by tokiohotelka napisana: 31/03/2007 08:56:32
[
komentarzy 1]
musisz tutaj kliknąć!!