Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Bill... I love U ;)

xx Ksiega fanów tokio hotel xx
xx Wpisz się xx
xx 8 xx




xx aDD! xx


Było już 20293 fanów ;)



Long time ago...
2007
Marzec
Styczeń
2006
Wrzesień
Sierpień
Lipiec
Czerwiec
Maj
Kwiecień




Ulubieni:









Linki:
mój zespół




Credits:
Powered by blogi
aliasy www & piksele


-ale... ale, nie, nie... tt... ttta... nie weim, zostawcie mnie samą!!-sama niewiedziałam co myśleć... lekarz i Tom wyszli... słyszałam jak rozmawiali...
-panie, doktorze...
-tak chłopcze?
-nic jej nie będzie prawda?
-yyy... eee... długo już występowały te omdlenia??
-pierwszy raz przy mnie zemdlała, yyy... ponad miesiąc temu, tak jakoś...
-MIESIĄC??!!
-yyy...?
-jeśli nie będzie miała operacji... będzie, cierpiała i... um...-mówił lekarz ale Tom mu przerwał
-wiem... niech pan lepiej niekończy...
-ah..a..
-a jak się zgodzi? przeżyje prawda?
-aaa... jeśli się zgodzi, to, to wtedy... yyy... będzie 40% że się uda!-Tom nie odpowiedział już... podszedł do uchylonych drzwi i popatrzył na mnie przez chwilke... udawałam że nic nie weim... Tom mrukną "nie... tylko nie to!", otarł czoło i pobiegł przez korytarz... zasnęłam... rano gdy sie obudziłam nademną stał Tom przywalony dziennikarzami krzyczał żeby poszli... oni robili mi foty:/ nie wiem z kąd ale przyszło kilku policjantów i ich wzieło...
-Tom...
-tak kochanie?
-kocham cię...
-wiem... i wiem że jja ciebie też... cholernie...-Tom podszedł do mniei mnie pocałował po czym usiadł na brzegu łóżka i patrzył na mnie... a ja na niego... jego piękne brązowe oczy świeciły się i odzwierciedlały mnie... przejechałam ręką po jego delikatnej, głatkiej jak niemowle twarzy... Tom ślicznie się uśmiechną... odwzajemniłam uśmiech...
-kotku...
-tak Tom?
-przytul...-powiedział Tom... zrobiło mi się tak miło, tak ciepło... a ten zapach Toma... ahhh... niewiem dlaczego, jedna łezka spłynęła mi z policzka na, na bluzę Toma... on popatrzył na mokrą plamkę i mnie pocałował w usta, oddałam się mu cała, ale... niestety... smerający kolczyk i działający jęzorek Tomcia musiał się ode mnie oderwać :( wszedł lekarz... wwiuzł do sali dziewczynę... miała 12 lat, nazywała się magda no, i... była cholernie ładna...
-cześć...-powiedziałam a ona odwzajemniła mi powitanie z uśmieszkiem...
-ivi, mycho ja lepiej już pujde...-powiedział Tom z kwaśną miną...
-dlaczego?-Tom nie odpowiedział... pocałował mnie w policzek (tylko...) i szepną do ucha czule "Kocham Cie!" i wyszedł...
-on jest twoim chłopakiem?
-słucham? sorki chyba nie zrozumiałam...-zapytałam bo, niedosłyszałam pytania...
-czy on jest twoim chłopakiem...?
-yyy... tak... a co?
-nie nic... przystojny... yyy... jest podobny do... do takiego chłopaka jak widziałam w jednej gazecie... bardzo podobny...
-hihi...
-jak ma na imię?
-Tom, mówi ci to coś?
-nie, nigdy o nim niesłyszałam...
-?? nigdy nie słyszałaś o Tokio Hotel??!!
-nie, a co to takiego?
-no nie! ty chyba żarty sobie robisz!!
-nie a co??
-no dobra... nic...
-no prosze! powiedz co to takiego!!
-to zespół, grają ro(c)k'a, są z niemiec... ten chłopak, to... to jest gitarzysta...
-a... aha... dasz mi kiedyś posłuchać??
-tak jasne
-a... zaśpiewaj kawałek jakieś piosenki!!
-ok
-
-Ich bin nicht ich wenn do bist...-magda zaklaskała...rozmawiałyśmy dłużej... okazało się że dolega jej tosamo co mi... ale... ni ma tyle pieniędzy na opercje... ale jej mama już zbiera i jej brakuje troche tylko... zasnęłyśmy bardzo późno... rano wstałam... podeszłam do okna... park pod szpitalem był ładny... zadbany... ale... przykuł moją uwage jeden z plakatów reklamujących gazety... było ta moje zdjęcie i napis: "sensacja!! iwona z th jest w szpitalu! dlaczego? str. 17!!" AAAA!!!!!!!!!!! no to jest już przegięcie... weszłam do łużka... odpaliłam laptopa... chciałam sobie poczytać jakieś blogi... wrrr!! w prawie wszystkich było napisane że dobrze mi tak i że mam, no i tu zacytuje: "niech ta idiotka zdycha jaknajszybciej!!" to niebyło miłe:( łzy leciały mi po policzkach jak to czytałam... napisałam w komentarzu że dlaczego mnie (oczywiście napisałam "jej"!) tak nienawidzicie co wam zrobiłam... dostałam szybko odpowiedź... "dlatego że to idiotka! ma się odpieprzyć od chłopaków...." wyłączyłam laptopa bo niechciałam na to patrzeć... wszedł lekarz...
-wiem, ale musze cie zapytać...
-tak?
-zgadzasz się?
-na co?
-na operacje...
-yyy... tt...ttt...ttttakkk...tak...tak zgadzam się...-mruknęłam...
-jest termin... za dwa dni... dziś musimy zrobić wszystkie badania... a chwile zabieramy cię...-powiedział i wyszedł... badania miałam do wieczora... przyszłam, ledwo weszłam do łóżka i zasnęłam... rano, przyszła moja mama, Tom, Bill i Kamil... siedzieli u mnie do wieczora... najdłużej Tom... gdy zasypiałam był przy mnie... i głaskał mnie po głowie... dowiedziałam się że z karzdego badania były inne wyniki:/ taki sprzęt mają... wrrr... rano przyjechała pielęgniarka z wózkiem...
-już... gotowa?- zapytała
-tak-powiedziałam niepewnie i siadłam na wózek... na korytarzu siedział Tom... podpiegł...
-możemy na chwilke?-zapytał pielęgniarki...
-tak jasne...-odpowiedziała i mrógnęła do mnie...
-Tom... jak, jak ja... jak ja nie... nie przeżyje... to...
-to ja też tego nieprzeżyje!!-Tom mi przerwał...
-Tom nie mów tak... cholera... po co ja wogule wtedy poszłam na ten koncert i weszłam na te scene!! mogliście wybrać kogoś innego! zgrowego!!
-ivi, kochanie przestań!!-znów mi przerwał!!-nie mów już nic tylko...-i przytulił się mocno... chcieliśmy się pocałować... gdy nasze usta zbliżały się do siebie usłyszeliśmy "o nie!! nie nie nie!! chodź już!!" przyszedł lekarz i popchał wózek... patrzyłam na Tom'a idącego za nim...
-chłopcze niemożesz tu weść!-powiedział lekarz i trzasną drzwiami Tom'owi przed nosem... bałam się... ktoś mnie podniusł i położył na stół... na myśl o tej strzykawce co mi pielęgniarka nią machała nad głową robiło mi się nidobrze:/ dostałam zastrzyk i zasnęłam...


kurcze! napisałabym coś jeszcze ale w końcu ta (wiem że beznadziejna) nota musi się kiedyś skończyć... dzięź wielkie za te komęty co mi pod tamtą notcią zostawiliście:) koFFani jesteście!! Bay!!

notka by tokiohotelka napisana: 30/09/2006 18:16:08
[komentarzy 21] musisz tutaj kliknąć!!





nagle wyżucił przed siebie puszkę, przypominała puszke ze spraiem... zaczęł się dymić... zrobiło mi się sennie, zasnęłam... co działo się później nie wiem, obudziłam się w małym ciemnym pomieszczeniu, niemogłam wstać, ani usiąść, było zamało miejsca... usłyszałam nagle pisk opon, wycie karetki i jakby motor, siła dośrodkowa wcisnęła mnie na jedną ze ścian... i wtedy skapnęłam się, że... że jestem w bagażniku... brakowało mi powietrza... zaczęłam się dusić... na szczęście klapa otrorzyła się... zamknęłam oczy i udawałam że śpie bo mógł mi coś zrobić... mrużyłam oczy tak, że troche widziałam... zarzucił mnie na ramie i poniusł, daleko, schodami na dół, do jakiegoś pomieszczenia... wepchną mnie tam i zamkną drzwi z hukiem... otworzyłam ślepia, na drzwiach był długi i strasznie ostry, metalowy kolec... na podłodze leżała deska a na niej prześcieradło, było też małe okienko ale zastawione kratkami... położyłam się... obok tego "niby łóżka" stał stolik poukładany z kamieni... nagle otworzyły się drzwi, z potężnym hukiem... czułam jak się trzęse... on, zaczą sie zorbierać... miał na sobie tylko bokserki które powoli zdejmował... zdją je... zaczą mnie rozbierać... trząsłam się strasznie... pochwili byłam goła... znów żucił puszke... zaczęło się dymić, pochwili opadłam bezwładnie na ziemie... on, wyciągną z kieszeni spodni leżących w kącie, małe pudełeczko...a... z niego... małą paczuszkę zębami otworzył ją, na opakowaniu pisało "preservatiwe glow" kondon? o nie!!! tak miał wyglądać mój pierwszy raz??!! o nie!!!!!!! miało być tak pięknie!! z oczu leciały mi łzy... w kółko krzyczałam "Nie!!!!!" ale nieumiałam się ruszać, byłam bezwładna... zaczął się do mnie przybliżać... położył się na mnie... nie przestawał... płakałam ale to na niego nie działało... to było okropne!!!!!!!!!!! nie przestawał... nagle poczułam mocne uderzenie w twarz... otwarłam oczy... na przeciw mnie stała moja mama...
-Co??!! Gzie on jest??!! co ja tu robie? jak to??!!
-uspokuj sie kochanie... to ci się śniło... zasnęłaś tu w kącie z telefonem w ręce...
-aaa...
-no właśnie! aaa!! dlaczego ta szyba jest w kawałkach??!!-co??!! czyba w kawałkach??!! już sama niewiedziałam czy to był sen ale miałam nadzieję że tak... poszłam na góre... stanęłam w drzwiach jak wryta... na biurku leżała cegła z przyczepioną kartką, a na niej widniał podpis z krwi... o nieeee!!... już sama nie wiedziałam co sie dzieje... nic już nie wiedziałam... byłam w kropce, połorzyłam się do łózka i zasnęłam... rano obudził mnie telefon...
-halo?
-witaj kochanie!!
-kto to?
-nie poznajesz mnie??!!
-to.. tt..tto ty??
-yyy...? tu Tom... już o mnie zapomniałaś??
-aaa... cześć kochanie... nie nie,zapomniałam o TObie..
-aaaha... no a co tam u ciebie?
-heh... dobrze...-skłamałam bo czułam się potwornie... znów bolała mnie głowa...-kiedy przyjedziesz?
-za cztery dni...
-przyjedziesz do mnie?
-a chcesz?
-pewnie... potwornie tęsknie...
-musze już kończyć do ojczyn mnie woła...
-aha... pa misiu...
-pa kotku:) kocham cię!-i Tomuś odłożył słuchawkę...
spakowałam się, ubrałam i poszłam do budy... ale... po trzeciej lekcji zwolniłam się... źle się czułam... weszłam do domu... był pusty... położyłam się... obudziłam sie w łużku na góże... nademną stała mama
-boże... wreszcie się obudziłaś...
-jak to??
-spałaś dwa dni...
-jezu...
-zejdź na dół... zjesz coś...
-dobrze...-powiedziałam i zeszłam... na dole siadłam przy stole, zjadłam, popatrzyłam na zegarek była już 20:00 popatrzyłam na kalędarz... tak, to już jutro... już jutro przyjedzie Tomcio... potwornie się ucieszyłam... poszłam na góre i położyłam się na łóżku, wpatrywałam się w nasze zdjęcia... miałam wrarzenie że o coś we mnie siedzi... niewiem kiedy zasnęłam... rano obudziłam się o 10:00, Tom już u mnie był... siedział na brzegu łóżka i wpatrywał swoje piękne brązowe oczy we mnie...
-Hej:) długo tu jesteś??
-nie...
-Tom, kocham cie!!-powiedziałam a Tom mnie mocno pocałował...
-ja też cie kocham...
-chodź na spacer...
-ok...-mruknęłam i pociągnęłam Toma do drzwi:) wyszliśmy na rolki:) pojeździliśmy troche ale stanęłam... paliłam się od wewnątrz... nic nie widziałam, nagle, przewruciłam się... obraz zamazywał mi sie wiem że Tomcio (paluch xD) wziął mnie na ręce... a dalej niepamiętam... obudziłam się w biełej sali nademną błąkał się lekarz a obok siedział Tomuś
-??gdzie ja jestem??
-kochanie... zemdlałaś znowu...
-chłopcze podejdź do mnie...-powiedział lekarz... Paluch (hihihi Tomcio) podszedł do niego... lekarz wyszeptał mu coś na ucho i wyszli z sali... ja leżałam... byłam podłączona do kroplówki... kimałam sobie letko ale usłyszałam głos Toma i lekarza, zbliżali się ze spacerku po korytarzu... miałam przeczucie że mój chumorek zaraz sie zepsuje... ich głosy były coraz wyraźniejsze ale zgozumiałam tylko jak Tom mówił "Nie, lepiej ja jej powiem..." to mnie troche wystraszyło... Tom wszedł do sali...
-coą jest nie tak?
-yyy... tak... będziesz musiała zostać w szpitalu...
-co??!! co sie stało? co mi jest?!
-ivi... kochanie... masz... masz... będziesz musiała mić operacje...
-co?? nie! tylko nie to!! co sie stało??? co jest??!!
-pamiętasz... ciągle spałaś, mdlałaś...
-iii...
-masz... m..m.mm.masz... masz na mózgu...
-co??!!
-gózka...
-O NIEE!!!!-krzyknęłam... Tom dał sugnał lekarzowi a on wszedł do sali...
-zgodzisz się na operacje??!!


wiem że nota beznadziejna ale... niewychodzi mi to opo ostatnio... niemam zbyt czasu bo mam nowego zwierzaka w domu (pieska beagle tricolor) no i musze z nim biegać po dworze... no i wielkie dzięx za liczne komcie mam nadzieje że pod tą notą też tyle będzie BAY!!

notka by tokiohotelka napisana: 18/09/2006 20:04:58
[komentarzy 36] musisz tutaj kliknąć!!





Hej dziś urodzinki Gustava!! to już osiemnastka!!!! ...


mama pokazała mi znak żebym pobiegła do tylnych drzwi... niestety... niezdążyłam:( tłum mnie wyprzedził...z jednej strony stał sznur fanów a z drugiej dziewczyn które zrobiłyby wszystko żeby zetknąć mnie z powieszchni ziemi... z jednej strony ciągnęli mnie fani z drugiej anty, jakiś fan urwał mi kawałek nogawki... anty mnie trzymali i bili... długie paznokcie dziewczyn (anty) wbijały mi się w skure... potwornie bolało... ale na moje szczęście na tej samej ulicy był (i dalej jest ) komisariat... akurat przechodziło kilku mundurowych i mnie "uratowało"
-URATOWANA!!!!!!!-wpadłam do domu...
-tu jest tak dziennie...-mama otarła czoło...
-o bosche...-powiedziałam padając na tapczan (jeszcze nie wiedziałam co przedemną...)-o nie!! moje ulubione spodnie:(-popatrzyłam na resztki moich spodni...
-ehhh...
-mamo... a tak właściwie to gdzzie jest tata??
-w pracy... chcesz coś zjeść??
-niee... pujde i położe się...-powiedziałam... znów potwornie bolała mnie głowa... widziałam mało, obraz miałam zamazany... ale doszłam do pokoju... położyłam się i zasnęłam... obudziłam się na następny dzień rano... zeszłam na dół, zjadłam śniadanie i poszłam do szkoły... spóźniłam się troche, ale jeszcze niebyło nauczycielki w klasie... na przerwie:
-wreszcie... tak dawno cie niewidzieliśmy...
-oj... zauważyliście chociaż że mnie niebyło??!!
-szczeże??
-tak...
-...-nikt się nieodzywał...
-no oczywiście że ja zauważyłam-do klasy weszła Żaba(Aneta, moja przyjaciółka, mówi tak na siebie bo niepodoba jej się imie Aneta...)...
-koFFana jesteś...-poszłam jej na przeciw i się do niej przytuliłam...
-no wreszcie... jesteś...-no i zadzwonił dzwonek... na lekcji było potwornie gorąco... ale niemogłam zdjąć bluzy bo wszyscy zobaczyliby moje poranione ręce :/... pisałam w zeszycie "Lekcja" no a pod tym narysowałam Toma... no ale musiałam zmazać bo nauczycielka szła w tę strone... Zuzia pociągnęła mnie za ręke bo chciała pożyczyć długopis... no i stało się... krzyknęłam z bólu... nauczycielka podeszła i walnęł linijką w stół...
-co to było?!
-przepraszam...
-no dobrze... nie jest ci zaciepło? zdejmij bluze...-powiedziała... opierałam się ale ten jej wzrok mnie zwyciężył... zdjęłam....
-o jezu... kto ci to zrobił dziecko??-zapytała... z tyłu usłyszałam jakieś "ała..." no ale nauczycielka kazała mi wyść...
-co?? kto ci to zrobił??!!
-yyy... eee... u...
-...?
-antyfani...
-aaa...-naszczęście niezdążyła dokończyć do zadzwonił dzwonek... wyrwałam sie jej i pobiegła sie spakować... to była ostatnia lekcja... wybiegłam ze szkoły... ale dziewczyny mnie zatrzymały i zaprosiły na spacerek do parku... no... spotkaliśmy tam moich największych wrogów...
-cześć...-życiły
-cze
-wiesz... chcemy cię przeprosić za to że byłyśmy takie... może będziemy się kumplowac?-powiedziały...
-co??!! nie!! nigdy w życiu!! kochane... przyjaźń przez moją kase?? niegdy!! nie!! co chcecie poznać chłopaków??!! nie nie nie!!!!!-krzyknęłam... one poszły...
-e no dziewczyno! to było dobre!
-no widzisz... może troche sie zmieniło...
-...?
-chodźmy już dalej
-no ok
poszliśmy troche dalej i usiedliśmy na ławce...
podszedł do mnie rafał... przystaoniak, dziewczyny mówią że jest najprzystojniejszym kolesiem na świecie... i idzie właśnie w moją strone...
-Hej mała
-hej...
-co tam kiciu?
-yyy...
-wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia??-on mnie wyraźnie podrywał...
-tak wierze, ale my znamy sie dość długo to po pierwsze, po drugie to to że mam już chłopaka, a po trzecie to to że lecisz nie na mnie tylko na moją kase!!-żuciłam i poszłam...
-źle sie czuje... ja już ide do domu... sorki...pa-powiedziałam i poszłam... po drodze dostała esa od mamy że jest u koleżanek i będzie późno...
w domu siadłam na tapczanie przej laptopem potwornie bolał mnie brzuch... wziełam jakieś leki... przez pierwszą godzine nic niedawało... skuliłam się w rogu pokoju... skręcałam sie z bólu... ale przeszło... włączyłam telewizor... pochwili dostałam esemesa... ucieszyłam się bo myślałam że to od Toma... ale niestety nie... to był nieznajomy numer... pisało tam coś takiego: "Strzeż się! obserwuje cie od dłuższego czasu... wiem że jesteś sama!! uważaj lepiej!!" i tyle... nie przejełam sie tym... usiadłam przed telewizorem... po piętnastu minutach znów dostałam esemesa ale od innego nieznajomego numeru... "no i co tam dzić leci w tv?? tobie sie ten serial podoba?! no ok ale ja i tak po ciebie przyjde... i zkończysz swój żywot u mnie!!" no tym to ja sie już przestraszyłam... kto używa takich słów? żywot? no nie... i z kąd on mnie obserwuje??!! pozasłaniałam okna... zamknęłam drzwi... skuliłam się w kącie ciemności... zgasiłam światło... i znów dostałam sms'a i znów z innego numeru... "no co?? znudził ci sie już ten film?! a że zgasiłaś światło to myślisz że cie nieznajde??!! no wiesz... być może jestem już w twoim domu...?" czułam jak trząsły mi sie ręce... nagle przez okno wpadła cegła która oczywiście rozbiła szybe... miała przyczepionoy liścik który kończył esemesa "...a może zaraz do niego wejde? strzeż sie!!" bosche!! na dole był podpis "morderca" ale nie zwykły, był napisany krwią!! nagle usłyszałam jak ktoś wyważa drzwi... zobaczyłam postać wyłaniającą się z czerni mroku...
-no i co?? znów się widzimy?! tym razem nikt cie nie uratuje...-powiedział znajomy mi głos który mnie prześladował nocami... to był... tt... to...to był on...ten człowiek który... który zrobił mi i nie tylko mi... wiel, bardzo wiele krzywdy...


wiem że notka beznadziejna ale może komuś sie spodoba... bay!


notka by tokiohotelka napisana: 8/09/2006 20:57:31
[komentarzy 21] musisz tutaj kliknąć!!





no widze że dwa gołąbeczki nieumią bez siebie żyć-zadrwił lekarz...-będziesz musiała pojechać do rodziców do domu do przyjaciół na jaknajdłużej... zapomnieć o tym zespole o swoim chłopaku, to ci pewnie pomoże...
-ale...
-nie! żadne ale!! też bez swojej dziewczyny w waszym wieku "nieumiałem żyć"!!-i to mnie zdziwiło...-krótkie rozstania dobrze wam zrobią jeżeli naprawde się kochacie... dzięki temu każda chwila spędzona razem jest jeszcze cenniejsza i piękniejsza...-no wiemże lekarz ma racje i zgadzam się z tym ale ja bez Toma NIEWYTŻYMAM!!!!!!!!-już cie dziecko
ale przecież możecie się spotykać ale chodzi mi o to żebys wróciła na chwile do dawnego życia... wypisuje...-powiedział... wyszliśmy z Tomem...
-Tom...
-tak?
-jak ja się tu znalazłam??!!
-yyy... zadzwonłem po pogotowie... bałem się...-Tom się do mnie przytulił...-no to co teraz zrobimy?? j...ja nie...
-ciii... Tom... teraz jeszcze jesteśmy razem...
-ale... ja... niemoge... ja nie wytrzymam...
-wiem ja też... ale to chyba naprawde... dobrze mi zrobi jak pokaże się w szkole... mam dużo do nadrabiania... wreszcie spotkam się z przyjaciółmi...
-no jeśli tylko chcesz:) ale będe mógł przychodzić?? zabierać cię gdzieś??!!
-pewnie!! ja bez tego niemoge!!-niepowiedziałam już nic... bo Tom mnie pocałował... bardzo namiętnie... smerał mnie jego kolczyk... razdzieliliśmy się... trzymaliśmy się za ręce stojąc naprzeciwko siebie... patrzeliśmy sobie w oczy... odbijałam się w świecących, ale jak pięknych oczach Toma... miał on takie uczuciowe spojżenie... myślałam że się rozpłynę, nigdy tak się jeszcze nieczułam... to było piękne... przytuliłam się do ramienia Toma... w jego ramieniu jest tak miło, tak bezpiecznie się czuje... Tom tak super pachnie... podniosłam głowe ocierając się o pierś Toma... on mnie pocałował...
-chodźmy już...-powiedziałam z łezką w oku którą otarł Tom... przejechałam jeszcze dłonią po jego twarzy... on ma skóre jak niemowle, taką mięką, taką gładką, taką miłą... w milczeniu, deszliśmy trzymając się za ręce... weszliśmy do hotelu się spakować... dalej w milczeniu... dojechaliśmy do domu... pani Kaulitz powiedział że musi z Tomem jechać do niemiec... do jego ojczyna... wyjadą jutro...:( ja już wtedy będe w domu... spakowałam się... Tom chciał mnie odprowadzić ale wolałam pojechać sama... Tom mnie bardzo mocno przytulił i niechciał puścić... całowaliśmy się namiętnie, z oczu płynęły mi łzy... Tomowi też... spływały nam po trażach a później się połączyły w jedną wielką kropne... najpierw osobno a później razem i już nieda się ich rozdzielić... zupełnie taksamo było z nami... najpierw zupełnie nieznajome sobie krople a później nierozłączalna jedność... mama Toma stała obak i na nas patrzyła... czułam się troche skrępowana ale, to przecież jest mój chłopak, ten ukochany, ten jedyny... płakałam coraz mocniej... tonęliśmy w morzu łez... niestety... musiałam już iść...
-kotku poczekaj...-i Tom pobiegł na góre... przyszedł... dał mi... małe, irchowe, czerwone podeło... otrorzyłam je... życiłam się Tomowi na szyję...
-dziękuje!! danke!! THix!!-to był łańcuszek... z naszym zdjęciem do tego branzoletka z napisem "kocham cię ivi - Tom" to było piękne!! tom mi je włożył... jeszcze raz połączył nas pocałunek... powiedziałam "dowidzenia" pani Kaulitz i wyszłam z łzami w oczach... szłam na autobus... i...
-ivi!!! poczekaj!!!-Tom biegł za mną... aż przyjechał autobus całowaliśmy się namiętnie... bardzo... wsiadłam patrzyłam za Tomem tak długo jak tylko się dało... w połowie drogi dostałam sms-a... zgadnijcie od kogo?? baaa... od Toma... "ivi!! potwornie tęsknie!! każda sekunda bez ciebie trwa godzine!!" ale on jest słodki... obpisałam "ja też już tęsknie!! koFFam cię!!" Tom już nie odpisał... wyszłam z autobusu... chciałam weść do domu... ale... stanęłam jak wtyta... pod moim domem stało pełno... pełno...



wiecie kto tam mógł stać? piszczie!! wiecie ostatnio napisałm kilka wierszy (oczywiście dla Toma!) jak chcecie to moge kilka opublikować... wiem sorki że nota krótka ale ostatno coś mi pisanie niewychodzi...





Tomuś skacze na główke?? żeby sobie czasem czegoś niezrobił...

rozpływam się przy tej focie... wydaje mi się że Tom patrzy na mnie... moje kochne słonko:)

ja lece Bay!!!!!

notka by tokiohotelka napisana: 2/09/2006 10:32:14
[komentarzy 13] musisz tutaj kliknąć!!







:(:(:(:(

notka by tokiohotelka napisana: 2/09/2006 00:00:49
[komentarzy 1] musisz tutaj kliknąć!!





BILL I TOM MAJĄ URODZINKI
A oto dla nich życzenia (NIE KOPIOWAĆ!!):
Die Besten Grüse zum Geburtslag, Für
Bill und Tom Kaulitz
Wiel Glück und Freunde
Wünscht Euch:)
Herzlichen glückwunsch für euch von verliebt Iwony:) (ivi)!!!!!!!!!!!!!!!!!

notka by tokiohotelka napisana: 1/09/2006 00:45:19
[komentarzy 3] musisz tutaj kliknąć!!










notka by tokiohotelka napisana: 1/09/2006 00:00:15
[komentarzy 0] musisz tutaj kliknąć!!