poszliśmy spać bardzo późno... a rano wyćągnęłam Toma w góry:) weszliśmy na dwa szczyty (tylko :() gdy zchodziliśmy z drugiej góry nagle zaczęłam się śmiać...
-z czego się śmiejesz?!
-hahaha!! z ciebie!!

-??
-naprawde się tak zmęczyłeś?? dyszysz jak traktor!!

-oj... naprawde już niemasz do czego mnie porównywać ;P

-hihi...-zamruczałam... weszliśmy do hotelu, do pokoju... Tom od razu padł na łużko!!
-hahahahehehehihihihhi!!!!!!-nieumiałam powstrzymać śmiechu!!
-

-Tom
-jak tam twoja kondycha??
-przestań!!
-no co zmęczył się Tomuś łażeniem po górach... zresztą wysokie to one niebyły...
-co?? nie były wysokie??!! Ivi!! wybrałaś najwyższe góry w okolicy!!
-eeetam...-usiadłam w fotelu bujanym...-Tom... odpoczołeś już?
-NIE!! chociaż może troche...
-hihi-zaśmiałam się cichutko...-heh coś mi mówi że mam dziś powera do pisania...
-??
-heh napisze kilka piosenek...
-kilka?
-yyy?? co??? ja czasem pisze po 20piosenrk...
-y? no to ja cie zostawie samą...
-co??
-no skocze na dół do sklepu... przynieść ci coś?
-jak znajdziesz monopolowy to możesz kupić piwo... ale nie przesadzaj tak jak ostatnio!

-ostatnio??
-tak, no wtedy jak się upiłeś i na środku drogi leżałeś... śpiewałeś wtedy "szła dzieweczka do laseczka" pamiętasz?

-heh... pamiętam... ide:)-i Tom zamkną za sobą drzwi... napisałam kilka piosenek... dwie wybrałam do TH jedna była "prywatna" heh dla Toma pt. "Tom kondychy niema!" i reszte wezme na moją solówke... szykuje płyte

przyszedł Tom
-hej...
-hej
-niebyło monopolowego!! :(:(:(:( w spożywczym była tylko Warka (Fuj!) i to cholernie droga... a w dodatku ta baba chciała odemnie dowód!!
-heh no trudno...
-a jak tam piosenka?
-piosenka? piosenki chyba chciałeś powiedzieć... jest nawet jedna dla ciebie-zadrwiłam
-ooo... pokaż:)-pokazałam mu...
-




-normalnie go zatkało...
-




-zaczęłam się śmiać... Tom się zerwał i zaczą mnie gonićpo całym pokoju...
hahaha kondycha mu na to niepozwoiła!!
-i co??
-nic:(
-haha!! od jutra biegamy?

-ok...-mruknął... wybuchnęłam śmiecham... tarzałam się po podłodze...
-nio już, bo mi tu pękniesz

pokarz mi posenki
-Tom... musisz mi w jednej troche pomuc...
-ta??
-partz-pokazałam mu text-pacz... tu zaczynam ja... o! tu wchodzi Bill, tu jest zwrotka... zagraj ten kawałek...-Tom zagrał ja zaśpiewałam...-ten takt niepasuje... spróbuj na cztery...-no ok ja już niebęde komentować całej pracy nad tym...
-no wreszcie... ten takt pasuje:)-rozciągnęłam się...
-ide pod prysznic...
-ok ja tu sobie jeszcze posiedze...-i Tom poszedł do łazienki... ja miałam zamknięte oczy... bujałam się...
-JUUŻ!!-zawołał Tom... otrożyłam oczy... widziałam jak Tom na mnie startuje i SSSSSRRRRRRRRUUUUUUUUUU!!!! POLECIAŁŁŁŁŁ!!!!!!! wpadł na mnie... fotel przewrócił się do tyłu... wiem że się walnęłam... i tyle... otrożyłam oczy... nademną wisiała blada tważ Toma... było widać że jest zmęczony...
-kotku już dobrze... przepraszam... ja niechciałem... ja sobie tego nie wybacze...
-yyy... skarbie co się stało? pamiętam tylko jak nade mną leciałeś... i SRRRRRUU wpadłeś na mnie...
-yyy... straciłaś przytomność...-Tom mnie pocałował

było już późno więc poszliśmy spać... raczej Tom... obudziłam się w nocy, byłam cała spocona... wstałam... poszłam po plecak i wyciągnęłam sok... nic innego nieumiałam znaleźć... Tom się obudził...
-ivi, co jest??
-nie nic... poprostu niemoge spać...
-coś ci się śni...?
-yyy... Tom... cały czas przed oczami mam tego faceta... i ciebie i Billa zakrwawionych... wiesz wtedy w szpitalu...
-:(-Tom też zmienił mine...
-sory że ci o tym przypomniałam...
-ivi...-Tom się podniusł i mnie mocno przytulił

-wiem, ciężko będzie o tym zapomnieć, ale to co było już nie wróci... będzie lepiej... To już było mieliśmy szczęście że żyjemy, i to właśnie jest teraz ważne...
-Tom... ja wiem... ale... pewnie go wypuszczą z więzienia i znowu przylejzie...
-kochanie! nie mów tak!!-Tom pocałował mnie-spróbuj się położyć...-zasnęliśmy... ale... znów się obudziłam w tyl samym stanie co wcześniej... Tom nie spał... czułam się za to winna...
-już dobrze...-Tom przejechał dłonią po mojej tważy...
-Tom ja niechce żebyś ty niemógł spać przeze mnie... wezme jakieś proszki a ty odpocznij...
-ale...
-nie! Tom zrób to dla mnie... ja nie chce żebyś ty niespał... to z mojej strony nie jest uczciwe...-wzięłam proszki i zasneliśmy... rano wstałam... Tom jeszcze spał... napisałam kartke że ide się prześć po parku a on niech spokojnie śpi... wróciłam po godzinie bo zaczęło padać... zadzwoniła komórka Toma... obudziła go... (niestety, bo tak słodko spał...)
-to moja mama... dam na głośnomówiącego... - i włączył...
-no hej mamo...
-przepraszam jak was obudziłam...ale mam trzy złe wiadomości... a raczej cztery...
-co się stało??!!
-musicie przyjechać, i to jaknajprędzej... bo dzwonił twój ojczyn Tom i powiedział żebym z Tobą przyjechałam do ma ci coś do powiedzienia... zadzwoń do niego...
-ok i jeszcze co?
-no... tom najgorszą zostawie na później... trosze rodziny chce przyjechać i tak jakoś pokoi zabraknie...
-a najgorsza?
-yyy... przyszedł list... to było... to było wezwanie do sądu...
-??
-pamiętasz tego faceta co się za lekarza podawał?
-aaa...
-może dostać dożywocie

-Ivi??!! ivi!!!!! mamo kończe przepraszam!!!!!ivi!!!!!!iwona!!!!!!!-Tom klepał mnie po policzku..
obudziłam się na jakimś stole nademną była głowa lekarza... mówił:
-tak to pewnie tan stres cały... po tym co mi opowiedziałeś chłopcze jestem tego pewny... przeżyła zadużo, za szybko... ona jest mocna dojdzie do siebie szybko ale daj jej troche czasu... a do tego sądu niech nieidzie jak niebędzie na to gotowa napisze jej zwolnienie...-wszystko słyszałam, widziałam, próbowałam mówić ale nieumiałam...-teraz najważniejsze jest żeby odpoczęła najlepiej w domu z rodziną...-wreszcie wyksztusiłam z siebie marne "co się stało?"
-ivi!! kochanie! tak się o ciebie bałem, tak się martwiłem, to już drugi raz... tak się bałem że już cię więcej nie zobacze, gdy tak bezwładnie leżałaś... skarbie... to wszystko przezemnie... ivi... kocham cię...
-Tom...
-ciii...-Tom przytkną pacec do moich ust-wiem że to sprawia ci ból...-Tom się do mnie przytulił... byliśmy szczęśliwi...
-moje kochanie najdroższe... spałaś dwa dni...
-?!przytul mnie...-wymamrotałam...-przy tobie czuje się tak bezpiecznie...-Tom przycisną moją głowe do jego ramienia...
i jak? dzięki za te wszystkie komcie:) wielkie wam dzięki:) chciałam usunąć tego bloga ale on sprawia mi pewną radość... moge napisac o czym marze... właściwie to opo to takie moje marzenie... jesteście koFFani!!

notka by tokiohotelka napisana: 31/08/2006 11:16:26
[
komentarzy 9]
musisz tutaj kliknąć!!
-sorki ale my się tu kochamy!!-zawołał niespodziewanie Tom...
-Iw... ale mnie chyba wpuścisz??-o bosche!!!!!
-Tom!!! ja ci chyba!!-wyszeptałam "głośniej"... i... nagle otworzyły się drzwi... szybko "skurczyłam się pod Tomem żeby niebyło mnie widać... "ten ktoś" widział tylko tyłek Toma



-yyy... no to ja może wwpadne później...-powiedział bardzo znajomy mi głos... wychyliłam się z pod Toma... Tom przewrucił głowe...
-ęł... to nie jest tak jak myślisz... yyy...-zaczęłam się jąkać... to była wkurzająca sytuacja...
-eee... chyba jednak jest tak jak myśle... ja przyjde, raczej my przyjdziemy jednak później...-i drzwi się zamknęły...
-yyy... Tom... mam pytanie...-powiedziałam tajemniczo, troche się śmiałam...
-Tak kotku??
-yyy... możesz ześć ze mnie??
-no jasne ale musze?? wygodnie mi tu-Tom wybuchną śmiechem... zaczą mnie całować... wrrr...
-Tom... prosze... zejdź...
-no ok...-wymamrotał... usiedliśmy na łóżku obok siebie... trzymaliśmy się za ręce...
-ivi...
-tak??
-kto to był??!! masz innego?! on wyglądał na starszego ode mnie... kto to??-Tom patrzył mi w oczy...
-Tom jak ja mogłabym mieć innedo faceta niż ciebie??!!
-no to kto to był!!??
-yyy... wolałbyś niewiedzieć...
-CO??!!
-ęł... ktoś kogo ja znam od początku życia...
-Iw ja niechce zgadywać... powiedz...-ehe... wyrazinie Tomowi to niepasowało... mówi do mnie "Iw"??!! to już musiało być źle!!
-Tom! bez nerwów!!!
-tak?? to kto to był??!!
-yyy... Bartek...
-??yy??
-mój... mój brat...
-hahaha!!! no i po co cała ta szopka??-co?? ja to powinnam powiedziać a nie Tom!!
-hehe Tom... i kto to mówi??!!-zaśmiałam się... heh i znowu ktoś zapukał do drzwi... na wszelki wypadek zastawiłam dłonią usta Toma... (żeby znów nic takiego nie palną...) owinęłam się szybko kołdrą... bo prawie goła byłam... Tom to tam w bokserkach często po domu lata


-kogo niesie??!!-zawołałam...
-ęł... jeszcze nie??-to znowu był mój brat...
-POCZEKAJ CHWILE!!!!!!!!-krzyknęłam i pobiegłam się ubrać...
-Tom!! ubieraj się!!
-hehe ivi... uspokuj się...-Tom mnie obiął...
-Tom... on stoi pod drzwiami...
-no ok... co mam go wpóścić??
-tak...- i Tom poszedł... słyszałam ja rzucili sobie "cześć" ale... słyszałam jeszcze głos dziewczyny... kogo on znowu przytargał??... Tom powiedział "sorki, zaraz przyjde" i otworzyły się drzwi do łazienki...
-TOOOOOOOOOOOOOOMMMMMMMMMMMMMMMMMMM!!!!!!!!!!!!!!!!!!
!!!!! WYŁAŹ Z TĄD!!!!!!!!!!!!!!!-AAAAAAA no ja myślałam że mu coś zrobie...!!
-ok!!-trzesnęły drzwi... ubrałam się szybko i wybiegłam...
-yyy... hej Bartek... ooo... to ty Monika?
-hej

tak to ja...

gadaliśmy dość długo...
-my się już będziemy zbierać...
-czemu zostańcie jeszcze na chwilę...
-Iw... musimy pogoadać...-Bartek wyszeptał mi na ucho...
-chodź do łazienki-i pociągnęłam go za ręke...
-cio?
-yyy...
-aaa... chodzi ci o to rano?-zrobiłąm się czerwona... niewiedziałam co myśleć i co mówć...-yyy
-nie... spoko...
-

nio to cio??
-ęł... gdybyś mogła niemówić mamie że się widzieliśmy...
-dlaczego?
-wiesz... ja cały czas chodziłam z Moniką... a mama... no wiesz... Zosia...
-aaa... mama dalej uwielbia Zosie... a Moniki niecierpi??
-no tak...
-aha... no to spox nie powiem:)
-dzięx
-eł... Monika jest ładniejsza

-wiem

ale nie o to mi chodzi... ona od środka jest taka... taka...
-no ok nie mów już... wyjdźmy do Toma i Moni...-powiedziałam otwierając drzwi...
-chodźmy już kotku

-bartek mówi do Moniki "kotku"?? heh z kąd ja to znam...
wyszli... było już późno... siedzieli u nas cały dzień... położyliśmy się z Tomem na łóżku... i znowu... znowu ktoś zapukał do drzwi...
-kto tam znowu??
-yyy... przepraszam... kolacja będzie gotowa z piętnaście minut

-To był ktoś z obsłgi hotelu...
-jaka kolacja??!!-zapytałam Toma
-niepytaj o nic kutku tylko zarzuć coś na siebie i chodźmy...-powiedział tajemniczo Tom... wyszliśmy z pokoju... Tom zaprowadził mnie nad taki stawek było pięknie, odbijało się w nim pomarańczowe światło z pobliskiego hotelu

nikogo tam niebyło... usiedliśmy na jednej z ławek... nieodzywaliśmy się...
po chwili Tom powiedział:
-chodźmy już...
-dlaczego? tu jest tak pięknie...
-chodź... bo kolacje ktoś nam zje...
-yyyy??????-niewiedziałąm dalej o co chodzi... weszliśmy do hotelu, do jadalni i... bosche... na środku sali stał mały okrągły stolik... na stoliku była kolacja ale, ten nastrój... światła były zgaszone... na stoliku stały świece...
-Tom, kochanie...
-ciii...-powiedział i mnie pocałował

-kocham cię


-usiedliśmy do stołu... zjadłam malutki kawałeczek, nieumiałam więcej przęłknąć... Tom chyba też... patrzeliśmy na siebie "poprzez" świece które stały między nami... nieumie określić co czułam... to była mieszanka uczuć: szczęścia, miłości i niepewności... w oczach Toma odbijały się płomyki świecy... patrzył na mnie... a raczej na moje usta... ja patrzyłam na jego... jego kolczyk ślicznie się świecił... odsunęliśmy świece na bok i nawet niewiem kiedy połączył nas bardzo długi pocałunek... chciałam żeby trwał on wietrznie... niebiańskie usta Toma dotykały moich... niewiem dlaczego ale w myślach cofnęłam się w przeszłość... kiedy nawet nieweidziałam że nasz związek się utrzyma, że przeżyjemy, że będe w TH, że ich poznam, że wybiorą mnie na tym koncertowym konkursie, że wybiorą mnie na scene, że pujde wogóle na ten koncert...zawsze marzyłam o takich chwilach... nagle wybuchnęłam łzami, i to przerwało nasz niebiański pocałunek...
-skarbie... co ci jest??
-Tom... pamiętam jak jeszcze byłam waszą fanką jam marzyłam o takich chwilach jakie ty mi dajesz... to piękne...-mówiłam-Tom...-a on nieodpowiedział mi nic, tylko mnie przytulił... nieumiałam powstrzymać łez... ale tym razem to były łzy szczęścia...
-Tom... a mogło nas tu nie być... mogliśmy wogóle nie żyć...-przypomniałam...
-ivi... skarbie nie mów tak... żyjemy, jesteśmy sprawni i to jest ważne... postarajmy zapomnieć o przykrościach...-powiedział, naprawde ciepło... zawsze w sercu czułam luke... teraz Tom ją wypełniał... zrobiło mi się ciepło on środka... w ramieniu Toma, tego Toma o którym zawsze marzyłam czuje się naprawde bezpiecznie...
-niech te chwile trwają wietrznie...-powiedziałam bardzo cicho...
-co mówiłaś skarbie??
-nie... nic... przytul mnie poprostu...-Tom mnie przytulił, bardzo mocno...
no i co? mogłabym na tym skończyć to opowiadanie... napisać że to wszystko było snem... niewiem naprawde myśle o skończeniu tego opowiadanie bo coś mi ostatnio nie wychodzi...
notka by tokiohotelka napisana: 29/08/2006 09:31:22
[
komentarzy 18]
musisz tutaj kliknąć!!
zrobiliśmy zakupy i poszliśmy już do domu...
w domu przy kolacji którą zrobiła mama Toma:
-mamo... a tak właściwie jeżeli ty jesteś tu to gdzie jest Bill??
-heh... pojechał do gustava...
-o co ci chodziło?? z tym u sąsiadów...?
-mi kiedy?
-mamo nieudawaj że niewiesz...
-aaa... no chodzi mi o to... Iw wyjdź na chwile!-wyszłam-Tom chodziło mi o to... co robiliście dziś rano,raczej w nocy...-mówiła... coprawda wyszłam ale słychać było wszystko przez drzwi...
-mamo!! przestań!! to jest nasze życie!! mama ivi się do nas nie wtrąca!!
-Tom uspokuj się!!!...-krzyknęła i wyszła z kuchni, poszła do "swojego" pokoju...
-Tom co się stało?
-ivi, ale ona jest... słyszałaś...
-Tom! po co mówiłeś o mojej mamie??
-no bo się ona niewtrąca tak jak moja...-no i oczywiście mama Toma wyszła z pokoju z walizką...
-mamo przepraszam...
-Tom, wiem, niepowinnam się wtrącać... lepiej sobie pujdę...
-co ty mówisz??!-Tom wyrwał jej walizkę z ręki i zaniusł do pokoju... po mojej głowie chodziły myśli typu "heh ciekawska, bezpośrednia i co jeszcze??" Tom wyszedł z jej pokoju...
-ivi chodź już spać...
-ok-skinęłam głową... i poszliśmy do pokoju...
-heh Iw dziś śpimy w twoim czy moim??
-w twoim... tak jakoś wygodniej...
-hehe-zaśmiał się Tom i otworzył drzwi... usiadłam na łużku... koło Toma, przytulił mnie i powiedział "ivi, kotku tak cię kocham..." i pocałował mnie...
-Tom...
-mam pomysł... może pojedziemy nad Wisłe?? jeszcze niebyłem...
-ok:) do ustronia:) kiedy??
-nio teraz moja mama jest w domu i możemy... jutro??
-ok:)
-heh chce ci się spać??
-nie...
-poczekaj ja powiem mojej mamie że jutro rano jedziemy...
-twoja mama też?
-nie!! wiesz ivi spakujmy się teraz... ja zaraz przyjde...-powiedział wychodząc z pokoju... spakowaliśmy się i zasnęliśmy... rano wyjechaliśmy o 07:00... oczywiście nikt nieumiał mnie dobudzić...:P a o Tomie niewspomne... budzik dzwonił chyba jakieś pół godziny... ale spokojnie zdążyliśmy... niejechaliśmy długo... zatrzymaliśmy się w jednym ze stoszkowych domków:) i zaraz wybiegliśmy do centrum:) znam ustroń jak własną kieszeń:) poszliśmy z Tomem na śniadanko a później nad jeden z dopływów nad który chodze za kożdym razem jak tam jestem... było jeszcze dość wcześnie... więc jeszcze nikogo tam niebyło... słońce grzało, woda była ciepła... reszliśmy z Tomam wode mieliśmy po kostki... trzymaliśmy się z ręce... koło środka potoczku stanęliśmy, patrzeliśmy na siebie, nic niemówiliśmy... nasze głowy zbliżały się powoli do siebie... nasze usta dotknęły się zaczęliśmy się całować... zapomnieliśmy o świecie... czułam się jak w 7 niebie... ten wspaniały pocałynek przerwał jednak wrzask Toma... odskoczył ode mnie przez chwile niewiedziałam oco chodzi... dopiero później zauważyłam że jakiś mały dzieciał zsuną spodnie Tomowi... śmiałam się jak idiotka... hahaha!!!! przestałam jak zauważyłam że to dziecko wyciąga aparat... rzuciłam się na kurdupla i wyrwałam mu apatat z rąk... Tom był zajęty wiązaniem spodni... trzymałam aparat nad głową z to dziecko niedosięgało i skakało z rękami uniesionymi w góre... zaczęłam się śmieć... musiało to wyglądać jak scena z kiepskiej komedii... Tom miał mokre spodnie ja użalałam się nad jakimś gnojkiem a przed pięcioma minutami było tak namiętnie... spędziliśmy tam cały dzień... chodziliśmy z Tomem do wieczora... do chotelu weszliśmy koło 23:00... heh niestety był zamknięty... chodziliśmy w koło aż znaleźliśmy faceta który ma klucz... weszliśmy do pokoju... było bardzo gorąco... byliśmy bardzo skąpo udrani... niemieliśmy prawie nic na sobie... przytuliliśmy się... czułam gorące, spocone ciało Toma... padliśmy na łóżko całowaliśmy się namiętnie, bardzo namiętnie... kulaliśmysię po całym łóżku a było one baaardzo duże... raz Tom leżał na mnie (ale on jest ciężki hehe) a raz ja na nim... było bardzo gorąco... ale dałam się ponieść uczuciom, przełamałam się i zaczęłam całować Toma tak jak on mnie... jego usta czułam na całym moim ciele... gdy "przyniusł" się na szyje zaczęłam głaskać go po "ruchliwej" głowie... było nam razem tak dobrze...
-Tom...ahhh, Tom...-niepanowałam nad tym co mówie... Tom też chyba nie... ale niebęde go cytować... niewiem kiedy zasnęliśmy (i kto na kim :P) obudziliśmy się rano jakimś cudem na podłodze... troche się zdziwiliśmy ale... Tom znów wziął się do "roboty" to znaczy, znów zaczą mnie namiętnie całować... ale niestety... ktoś zapukał do drzwi...
-Sorki ale my się tu kochamy!!-zawołam niespodziewaniee Tom...
-Iw... ale mnie chyba wpuścisz!!-o bosche!! t...tt...t..to był...
wiecie kto to był?? piszcie w komciach... może zgadniecie... mam nadzieje że odcineczek się podoba... a to że znam ustroń jak własną kieszeń to akurat prawda;P hehe a mieszkam w katowicach... ok to już kończe...
notka by tokiohotelka napisana: 25/08/2006 00:18:33
[
komentarzy 8]
musisz tutaj kliknąć!!
rano przyszedł lekarz...
-ty Tom dzisiaj wychodzisz ale jeżeli chcesz jeszcze grać na gitarze to niemożesz się przemęczać!!
-a ja??!!-zapytałam
-Ty... ty zostajesz jeszcze z dwa trzy dni... ten idiota ranił całe twoje ciało więc jeszcze nie czujesz lewej ręki...
-:(-siedziałam cicho Tom się pakował... pojechał z Georgiem który przyjechał po niego, ale Tom mi obiecał że jak tylko będzie mógł to przyjedzie... zostałam na sali z Sarą... heh chiała autograf

dałam jej też kilka gadżetów:) przyszedł Tom...
-hej kotku:)
-hejak:)
-kur... Bill, Georg i Gustav pojechali do niemiec!!
-hehe będziemy mnieć wolną chate




-no chociaż... wiesz już jutro możesz wyść:)
-hura!! naweszcie...
-

kochanie wreszcie...-powiedział
-ej!! przepraszam ale ja też tu jestem!!-zawołała Sara :/
-haha
-Tom możesz dać mi autograf??
-ta jasne:)-powiedział, dał jej autograf... na następny dzień wyszłam

wreszcie... ale troszke musiałam czekać na Toma... był już wieczór... wreszcie przyjechał... jechaliśmy z pół godziny... otworzyłam drzwi do domu i... wszędzie były kwiaty a pod drzwiami był usypany z płatków róż i bzu napis "witaj w domu kochanie" boshce normalnie mnie zatkało niewiedziałam co powiedzieć...
-Tomuś!!-rzuciłam mu się w ramiona

cały dom był w kwiatach... najbarzdziej podobały mi się moje drzwi... miały ramkę z kwiatków a le niezwykłą ramkę... w krztałcie serca

Tom jest taki kochany... przypomniałam sobie ten ostatni wieczór w Magdeburgu... Tom wsuną mi coś do tylnej kieszeni spodni... miałam je na sobie... sięgnęłam ręką do kieszeni, to dyłpierścionek... z wyrytym napisem "ciebie kocham najbardziej i najgoręcej ivi-Tom" zaraz wcisnęłam pierścionek na palec i weszłam do pokoju zostawić tam swoje żeczy... zeszłam na dół... Tom już tam był... wziął mnie na ręce i zanius spowrotem na góre... do jego pokoju... zamkną drzwi... zaczęliśmy się całować... najpierw staliśmy a później padliśmy na łóżko... Tom w połowie na mnie leżał... całował mnie, wszędzie czułam jego delikatne, aksamitne usta... głaskałam go po głowie, całowaliśmy się bardzo namiętnie...to robiąc zasnęliśmy koło piątej nad ranem... ale... niestety... z dołu dobiegł głos
-ooo... a to dla mnie jest ten napis??-to była niestety mama Toma... bosche... my leżeliśmy w łóżku Toma... szybko wyszłam ale on już stała pod drzwiami... niewiedziałam co powiedzieć więc palnęłam "dzieńdobry" i pobiegłam do swojego pokoju... ale ona chyba się nieskapnęła

... ubrałam się i zeszłam na dół... Tom i jego mama już tam byli... jedliśmy śniadanie... ale przerwało nam pukanie do drzwi... otwożyłam drzwi i...
-dziewczynka! dziewczynka!!! mamy dziewczynke!!-zapomniałam napisać że somsiadka jest, a raczej była w ciąży... mają córke... ma już tydzień pobiegliśmy do nich... kamila (tak się nazywa mała) jest taka śliczna... patrzeliśmy na nią... nagle zaczęła płakać...
-mogę??
-tak-powiedziała jej mama, podając mi butelkę... wzięłam małą na ręce i zaczęłam ją karmić...
-no, no, iwona ucz się bo może kiedyś wy też będziecie mie...-naszcczęście Tom przerwał jej hrząkaniem... bosche jaka ona jest bezpośrednia!! wyszliśmy z Tomem do sklepu... heh cochwile się całowaliśmy

Tom staną przy dziale z rękawicami bokserskimi i zaczą się wydurniać... stalęłam... nieruszałam się patrzyłam na niego...
-ivi!! co jest??
-nie nic...
-no przecież widze!! mi możesz powiedzieć!
-ok... wiesz kiedyś, niedawno przed waszym koncertem... miałam chłopaka, a raczej on miał mnie... chodził za mną z nożem zmuszał mnie do chodzenia z nim... bił mnie... raz... wieczorem zaciągną mnie do swojego pokoju i kazał mi położyć się na łóżko i robić z nim... no wiesz... "to"
-ZGODZIŁAŚ SIĘ??!!
-nie!! on mnie rozbierał a jak się odwrócił uciekłam przez okno na poddaszu... dach był stromy... on za mną biegł...
-nie ivi już niemów... widze że to sprawia ci ból...-przytulił mnie...
na notka miała być 3 razy dłuższa ale musze już iść :( a pomysły mi się w głowie niemieszczą...
notka by tokiohotelka napisana: 18/08/2006 07:36:06
[
komentarzy 3]
musisz tutaj kliknąć!!
-Tom...-wyszeptałam
-tak kochanie?
-Tom...-powtóżyłam Tom nic niemówił...-Tom, ja cię tak kocham... ty jesteś dla mnie taki ważny...
-ivi... moje ty...-mówił Tom ale przerwał... zauważyliśmy ruszającą się klamkę... myśleliśmy że to jacyś dziennikarze... ale na szczęście to była moja mama... stanęła w drzwiach... patrzyła na nas... my byliśmy wpatrzeni w siebie... podeszła do mnie, usiadła na moim łóżku
-cześć... kochanie jak się czujesz??
-już dobrze

-a ty Tom??-zapytała nieśmiało
-lepiej...
-ivi przyniosłam list od Sylwi... on niemogła przyjechać wię napisała...-powiedziała moja mama wyciągając list było napisane
"Hej Iw:)
10 sierpnia 2006r.
wszyscy się tu martwiliśmy... wracaj szybko do zdrowia!!! masz pozdro od kamila...:) on coś ostatnio kręci... chyba się w tobie zakochał... jak mi się uda to wpadne do ciebie:)
Sylwia"
pomyślałam sobie "ooo nieee.... Kamil??!! tylko nie on!!"
później moja mama powiedziała mi i Tomowi...
-Widze że chcecie być trocha razem... wiecie o co mi chodzi... może złącze wam łóżka?? niemożecie wstawać więc tak będziecie razem...-powiedziała... wzrokowo uzgodniliśmy z Tomem że to super pomysł... lekarze nas złączyli... moja mama poszła już do domu... Byliśmy tacy szczęśliwi... Wpatrywałam się w śliczne brązowe ślepka Toma... on przejechał mi dłoniom po twarzy...
-ivi kochanie... nareszcie możemy być razem tylko ja i ty...-mówił Tom (Billa już wypisali...) miałam połaorzoną ręke na łóżku wzdłuż ciała nio troche w strone Toma...Popatrzyłam na nią a później na okno... Tom polożył swoją dło na mojej, zaraz skierowałam na nim mój wzrok... nieumiałam się nacieszyć z tego że wreszcze moge go dotknąć... i niestety... tę miłą chwilę przerwały otwierające się drzwi... To była Madzia... weszła i... szczena opadła jej na podłoge...
-To tttt... t. ty i on, on, wy, t... ty...
-co??-zdziwiłam się
-wy jesteście razem??
-yyy...-popatrzyłam na Toma... dał mi znak żebym powiedziała prawde...-ttt... tak... ale nie mów nikomu...
-pewnie

- powiedziała śmiejąc się... długo rozmawiałyśmy... wyszła chyba po dwóch godzinach hehe... nio i na sale wwieźli taką małą dziewczynkę... lekarz powiedział że będzie tu z dwa trzy dni... wpadła rowerem na drzewo i się dość troche pokaleczyła... miała chyba z 8 lat... ale można było z nią podadać jak z dorosłym... okazało się że jest naszą wielką fanką

rozmawialiśmy dość długo... zrobiło się strasznie zimno... słyszeliśmy z Tomem jak Sara (tak miała na imię ta dziewczynk) szczękała zębami z zimna... nam też ciepło niebyło... dałam jej swoją kołdre... ja z Tomem mieliśmy jedną... przytuliliśmy się mocno do siebie... ogżewało mnie ciało Toma... nasze nogi były zplątanie, moje ręce owinięte wokół szyi Toma a, ręce toma owinięte wokół mojej szyi... wtedy wszedł lekarz i powiedział że kaloryfery niedziełajeą... hehe był wczesny... przecieżmy już o tym dobrze wiedzieliśmy!! miałam ochote go czymś żucić żeby zaczą gadaćz sensem ale i tak Tom mnie ogżał

w szpitali zrobiło się ciepło... ten durny lekarz znowu wszedł ale go uprzedzilam mówiąc "tak wiemy że już jest ciepło!!" i chyba się obraził bo wyszedł bez słowa... haha ale mieliśmy polewke z Tomem... Sara już spała... dyło włączone światło... ale... wyłączyło się...
-ehe, zaraz lekarz przyjdzie powiedzieć że korki wybiło...-i tak też się stało, hahaha!!!!
-ivi wiesz... jest już późno... zaśnijmy tak jak tej ostatniej nocy w Magdebugu...-Powiesdział tym swoim pięknym głosikiem Tom... w sercu zrobiło mi się ciepło-ale niezasne puki mnie nie pocacłujesz ivi-powiedział i połączył nas najpierw letki pocałunek ale później zamienil się w bardzo namietny... zasnęliśmy nawet niewiem kiedy...
nio i znowu niedługi odcinek:) mam dla was super newsa!!
Bill ma nowy tatuaż!! jest on z henny... przedstawia gwiazdkę:) Bill ma ją na brzuchu:) pokarze wam fotki:

notka by tokiohotelka napisana: 13/08/2006 15:31:21
[
komentarzy 6]
musisz tutaj kliknąć!!
przyszedł lekarz...
-prosze zostawić nas samych-powiedział, Gustav i Georg wyszli... Gdy zamknęli drzwi zaczęło się...
-hahaha!! i wy myśleliście ży ujdziecie tak łatwo?? ooo nie!!-wyciągną WIELKI ale to dardzo wielki nóż, z kieszeni...-teraz z wami wreszcie stończe!!!!-podszedł i wbił go Tomowi w noge i... próbował jeszcze w serce ale, wyskoczyłam na niego z łóżka... i to nieskończyło się dobrze... zamachną się i wbił mi nóż koło brzucha... przewróciłam się i czułam jak z ust leci mi krew... Tom miał tosamo... podszedł do Billa...
-smarkacz!!-wciskał mu nóż w ramie... Bill potwornie krzykną... zaraz wbiegli lekarze... straciłam przytomność... chyba jako ostatnia... nic niepamiętam... obudziłam się, w... eee... nawet niewiem kiedy się obudziłam... niewiem co się działo... otworzyłam jedno oko... a później drugie... zobaczyłam, a raczej prawie zobaczyłam bo miałam zamazane oczy czymś podobnym do łez ale przez sen chyba się nie płacze... widziałam zamazaną tważ Billa... przetarłam oczy ocierając głową o poduszkę bo jakoś nieumiałam się ruszać... Bill to zauwarzył, a ja zauwarzyłam, że, miał ręke w gipsie, całą rękę...
-jak tam żyjerz??-zapytał bardzo słabym głosem...
-tak... a co z Tomem??!!-wyszeptałam bo nieumiałam dość do głosu...
-jeszcze się nie obudził... wiesz... uratowałaś mu życie... ten idiota go letko drapną koło serca... wiesz gdyby on go zabił... ja umarłbym wcześniej niż ten idiota by do mnie doszedł...
-ja też bym tego nieprzerzyła...
-wiem... on jest dla nas bardzo warzny... ale jkby coś Tobie niedaj Boże się stało też bym tego też nieprzeżył...
-ja też... O Bosche!! dlaczego?? co się stało??-popatrzyłam na siebie... byłam prawie cała obandażowana...
-mam powiedzieć ci co działo zanim przybiegli lekarze??
-t..tt...tak...
-on podszedł do ciebie... i... zaczą ranic całe (prawie) twoje cioło... niemogłem na to patrzeć... Toma już zostawił i mówił "wpadłaś mi ślicznotko w oko... ale, niestety musze cie zabić" wtedy przybiegli lekarze... i już nic niepamiętam...
-nie mów mi już o tym prosze...
-dobrze...
-Bill mógłbyś zostawić mnie samą z Tomem??
-tak...-i Bill wyszedł...
-Tom błagam... nie zostawiaj nas... błagam ocknij się, BŁAGAM!!! ja bez ciebie nieprzeżyje!! Tom!!-mówiłam mocząc poduszkę łzami... nieumiałam się podnieść z łóżka więc miałam przewróconą głowę w jego stronę...
-nie nieupuszcze was...-usłyszałam od strony Toma
-Tom... kocham cie!!
-prosze mów że mnie kochasz... kocham cię ivi bądź ze mną już zawsze... uratowałaś mi życie... tak bardzo cię kocham...
-Tom wiesz że ja ciebie też... już zawsze będziemy razem... jesteś dla mnie taki ważny...-mówiłam, łzy strasznie mi się lały... Bill wszedł do sali...
-bracie!! jak ja się o ciebie bałem!!-Bill newet go przytulił... zesmutniałam... marzyłam żeby przytulić i muc znowu się z nim całować...
-Tom...-wyszeptałam
-tak kochanie?
-Tom...-powtóżyłam
i jak się podoba?? lece bay!!
notka by tokiohotelka napisana: 11/08/2006 20:43:52
[
komentarzy 3]
musisz tutaj kliknąć!!
t...tt...to był...:(
-tt.. to jest...-jąkałam się
-Tak to ja:) wiesz "nasza uciekinierko" stęskniłem się... nio ale za niedługo wszyscy stęsknią się za tym całym idiotycznym Tokio Hotel!! i za waszemi rodzinkami!! hahaha! tak, tak, nie patrzcie tak na mnie!! heh jak narazie załatwiłem Billa i... Ciebie panienko!!
-a... ale... ale co pan zro....-Tom mówi ale mu przerwano
-haha!!! tak, tak!! pamiętasz te zastrzyki?? ooo... chyba przez przypadek wszczepiłem ci jad australijskiego klaszcza!! hahaha!!! ich jad jest śmiertelny:) :) :) no i braciszek twojego chłopaka tak jak ty długo nie pożyje!! dorwe jeszcze reszte i niebęde musiał was słuchać w tv!! ani w radiu!!-tak... to był lekarz który wtedy mnie przyjął... ten co majstrował przy mnie.. domyślam się że on niejest lekarzem... łzy stanęły mi w oczach... Tomowi i jego mamie też... do było jakby zły sen opuścił wyobraźnię... miałam w oczach całe moje życie które miało się teraz skończyć... to było straszne... nagle zauważyliśmy z Tomem że ten psychol ma pistolet... skierował go w strone Toma...
-uuu... ty też niepożyjesz długo!! hahaha!!
-NIEEEE!!!-krzyknęła mama Toma, chć niepowinna...
-morda w kubeł suko!!!!!!-krzykną i strzelił... spudłował...
-oż w morde!! kur** mać!!!! puść debilu!!-ochroniaż złapał go od tyłu... ale... on jeszcze zdąrzył oddać trzy strzały... jednym trafił Toma w nogę, drugim w moją rane po żyletce... trzeci, trzecim strzałem spudłował... (na szczęście!!)... przewryciłam się, Tom też... podciągną się do szuflady z apteczką wyciągną bandaże ale jego mama zadzwoniła po karetke... naszczęście pojechaliśmy do polski... leżeliśmy na operacyjnej dość długo... najdłużej ja z Billem... lekarze nieumieli znaleść odtrudki na tego kleszcza... naszczęście lerzeliśmy w tej samej sali... Gustav i Georg cały czas przy nas byli:) moi rodzice też...
dziś krótka notka nie mam teraz dużo czasu... a co do Pani żylety: ja nie kopiuje już dawno miałam w zeszycie pomyśł o tym lekarzu!! i niedam sobie wmówić że kopiuje!!
heh a tak poza... musze polukać po schroniskach bo chce się zapisać do opieki:) albo chciaż wziąćś jakiegoś do domku:) heh chciałabym beagla... na koniec dam fotke TH:)

papa!!
notka by tokiohotelka napisana: 10/08/2006 19:38:21
[
komentarzy 2]
musisz tutaj kliknąć!!
rano, obudziłam się w błękitnej pościeli Toma, w jego ślicznym pokoju... nikogo tam niebyło... wstałam, oglądałam jego pokuj... zauważyłam na jednej ze ścian kilka fotek, Tom i Bill byli na nich malutcy mieli chyba z 2 albo 3 latka:) a na innej ścianie fotki jak mieli chyba z 4-14 lat... a na innej ścianie fotki nowsze... a między nimi... to mnie strasznie zaszokowało... w ślicznej czerwonej ramce, w kształcie serca... było moje zdjęcie!!... pochwili wszedł Tom...
-Tom jaki ty jesteś słodki!!-rzyciłam mu się w ramiona ipokazałam palcem na moje zdjęcie...
-

wiesz że cię kocham...
-wiem

bo ja cię bardziej:)
-nie!! ja mam twoją fotkę na ścianie!!
-hehe a to ma jakieś znaczenie?? hahahaha!! ja mam pełno twoich fotek na plakatach!! hahaha!!
-chodźcie na śniadanie!!-zawołała mama Toma
-tak już idziemy!!-zawołał Tom mi zrobiło się tak jakoś niezręcznie... Tom był zadowolony

-dzień dobry kochanie

-powiedziała miło pani Kaulitz
-dzień dobry proszę pani...
-

mam prośbe
-tak??
-gdybyś mogła niemówić do mnie "pani"
-dobrze... a jak mam mówić??
-heh może kiedyś będziesz mówić do mnie "mamo'...
-??
-no wiesz... wkońcu tak się kochacie... może kiedyś...-powiedziała mama Toma... zapanowała cisza... przerwał ją mój telefon... i wtedy się zaczęło... odebrałam...
-halo??
-ivi nie przyjeżdzajcie z Tomem w najbliższych 3 dniach...!!
-co się stało??!!
-Bill miał wypadek!!!!!!!!
-był w spożykczym... "spadł mu cukier" widocznie coś zjadł... zemdlał... ocucili go i on som poszedł do domu... ale niedoszedł... potrąciło go auto!!!!!!! leży w szpitalu... na szczęście ma złamaną tylko nogę... słuchaj dam ci go!!
-ok... Bill?? jesteś??
-t...tt...tak jestem-wymamrotał...-proszę nie mówi nic mojej mamie!! ja oddaje ci Georga...
-słuchaj idzie lekarz muszę kończyć papa!!-Georg odłożył słuchawkę... pobiegłam do pokoju Toma... zaczęłam płakać...
-ivi kochanie co się stało?? Bill miał wypadek...-opowiedziałam wszystko Tomowi...
-ale przecież słyszałaś że jest dobrze... wierz... choć na spacer... wyszliśmy... szliśmy do parku... usiedliśmy na ławce przy stawie

siedzieliśmy tak troche czasu... postanowilliśmy pochodzić jeszcze troszkę... szliśmy przytuleni do siebie Tom mnie cochwilę całował... włożył mi coś do tylnej kieszeni spodni... i gdy wyciagną z niej ręke usłyszeliśmy przeraźliwy krzyk jego mamy!! pobiegliśmy do domu... zobaczyliśmy człowieka który ją trzyma... poznałam go... t... tt... ttt... tto był...
wiecie kto to był?? piszcie!! heh ja wiemi aż mi się łezka w oku zakręciła... nie chciałam już kończyć bo mam pełno pomysłów ale pomyślałam że może troche przesadzam i moje notki są zadługie... heh ja już będe leciała bay!!
notka by tokiohotelka napisana: 9/08/2006 20:00:04
[
komentarzy 14]
musisz tutaj kliknąć!!
obudziłam się po chwili... lekarka powiedziała że to nic takiego i że wreszcie mogę iść do domu:) (ale wieczorem) przyszedł Bill
-o hej:)
-nio hej:)
-jak tam??
-heh mugłbyś mi podać szklankę??
-tak już:)
-ehe... zapomniałam że rękami niemoge ruszać:(
-a to nie szkodzi:) poczekaj pomoge ci usiąść...
-dzięki:)
-nie ma sprawy
-o której po mnie przyjdziesz??
-o 19:00
-ok
-sorki ale ja już musze się zmywać...
-ok papa!!
-pa!-i Bill zamkną drzwi... przyjeszał po mnie przed czasem:) heh zobaczyłam dom... weszłam do pokoju... był tam liścik od Toma... "Przepraszam cię... wiesz jak bardzo cię kocham... ale ty mnie już nie... postanowiłem wyjechać ty napewno znajdziesz nowego chłopaka... Kocham Cię... Tom"... łzy zaczęły kapać mi po policzkach... padłam na łóżko... cały tydzień ciągle płakałam... wieczorem poszłam do pokoju Billa...
-Hej no co jest??
-heh Bill nie udawaj że niewiesz!!
-ok...ok...
-wiem że niepowinnam wiem że Tom pewnie już ma nową dziewczunę a o mnie już zapomniał ale prosze powiedz mi gdzie on jest... wiesz ja bez niego nieumiem żyć... byłam idjotką... powinnam mu to wybaczyć od razu...
-wież mi ivi że Tom nie ma nowej dziewczyny i coś mi mówi że już nie będzie miał...
-co?? z kąd wiesz?? odzywał się?? ty mi niepowiedziałeś??
-tak... kazał mi dzwonić dziennie wieczorem jak już spałaś żebym my mówił co u ciebie... czasem był na gadu gadu...
-co??!! dlaczego mi niepowiedziałeś??
-zabronił mi...
-ale... ale co u niego?? mówiłeś mu o tym... że ja ciągle płacze??
-wierz mi on też...
-co?? Tom nie płacze on taki nie jest...
-wierz mi, płacze...
-gdzie on jest??
-ale ty chcesz tam jechać??
-tak...
-ale wybaczysz mu??
-no pewnie że tak!!
-najpierw musisz wiedzieć że on ma doła... nawet dzwoniła mama... pytała dlaczego on taki jest... on chciał się zabić...
-co???????!!!!!!!!!!
-tak... on chciał zrobić dokładnie to co ty... ale z nożem... mama go zatrzymała w ostatnim momęcie... miał poranione ręce (ale mniej niż ty) a mama go zatrzymała jak chciał sobie wbić nuż w brzuch...
-niee...-zrobiło mi się słabo...-gdzie on jest?? u mamy??-powiedziałam pakując się...
-on jest w niemczech... w Magdeburgu...
-no to ja już jade!!
-poczekaj pojade z tobą!!
-nie ja musze to załatwić sama...-powiedziałam i zamknęłam drzwi... biegłam na autobus... akurat miałam za pół godziny... była 1:00 w nocy... kupiłam bilety i w tym momęcie przyjechał... ale iestety do niemiec jedzie się 15 godzin... heh jechałam całą noc i trochę dnia... do 16:00 a z autobusu do domu Kaulitzów 2 godziny... do ich domu trafiłam o 19:00 bo jeszcze trochę błądziłam... pukałam do drzwi chyba z 15 minut... wyszła mama bliźniaków
-ludzie to teren prywatny!!
-ale... ale... proszę pani
-a... to ty... to ty jesteś tym kotkiem Toma??
-pewnie już nie?
-ty jesteś ivi??
-tak to ja...
-wejdź ale musimy porozmawiać...
-dobrze...
-słuchaj... on cię naprawdę kocha... niewiem co się stało ale... on chciał sie...
-wiem... Bill mi powiedział...
-aha... więc zaprowadze cię do niego...-powiedziała wychodząc... poszłam za nią...-TOM!! masz gośćia!!
-ale mamo!! wiesz że nikogo nie chcę widzieć!!
-tę osobę na pewno chcesz widzieć...
-Bill to ty??-Tom leżał na łóżku była włączona cicha, spokojna muzyka... okna były zasłonięte...
-nie to tylko ja...-powiedziałam z łezką w oku...
-to ty?? ivi, moje kochanie... skarbie mój najdroższy... kochasz mnie??
-wiesz... uświadomiłam sobie że nieumiem bez ciebie żyć...
-proszę nie mów już nic tylko się do mnie przytul...-powiedział Tom, świeciły mu się oczy... zobaczyłam na jego policzku kropelkę... to była łezka... Tom płakał... ja też... ścisnęliśmy się do siebie nie mieliśmy na nic już siły... położyliśmy się na łóżku... Tom mnie obją... nasze głowy stykały się... Tom już spał... ja nie, zauwarzyłam w uchylonych drzwiach światełko, stała tam mama Toma... patrzyła na nas, byliśmy przytuleni, leżałam w ramionach Toma... głowy były na jednej poduszce... zgasiła światło i poszła...
mój brat przyszedł bay!!
notka by tokiohotelka napisana: 8/08/2006 19:29:48
[
komentarzy 3]
musisz tutaj kliknąć!!
obudziłam się po chwili, widziałam Toma wziął mnie na ręce i niusł do szpitala... próbowałam mówić, ruszać się ale nieumiałam... nieczułam rąk, nieumiałam... po prostu, to było jakbym była takim pudłem w którym strasznie się miotam a na zewnątrz, na zewnątrz, jestem nieruchoma... to było straszne... myślałam że wreście umieram ale, nie, nie udało mi się... nie... żyje :/ obudziłam się w szpitalu... w sali w której byłam wcześniej... nad moją głową stał lekarz i mówił "tak, tak, już wszystko dobrze obudź się, pokaż język, otwórz oczy!! odezwij się" zapytałam gdzie ja jestem a on na to "co?? heh nasza uciekinierka... jesteś w szpitalu" i zaśmiał się... mi nie było do śmiechu... zobaczyłam Billa, wchodził do sali... popatrzyłam jeszcze czy Toma tam niema ale, niebyło go...
-hej:)
-hej:) Bill:) :( podałabym ci ręke ale ich nieczuje...-odpowiedziałam markotnie
-mmm... co ty chciałaś zrobić??-zapytał
-a nie wiesz?? zabiła by się dla chłopaka:/ hahaha-zadrwił ze mnie lekarz który coś tam majstrował przy podłączonych do mnie sprzętach... wyszedł...
-ale ten lekarz jest wkurzający...-powiedziałam do Billa...
-ty dziewczyno dobrze się czujesz?? mogłaś już nie żyć!!-powiedział już głośniej
-:( wiem i o to mi chodziło...-powiedziałam
-ehhh-Bill popukał się palcem po czole...-dlaczego to zrobiłaś??
-Tom ci nie mówił??
-mówił
-więc o co się pytasz??
-.......-milczy
-co z Tomem??
-wiedziałem że zapytasz... choć miałem nadzieję że nie...
-co??
-wyjechał
-dlaczego??
-mówiłaś chyba przez sen...
-co??
-"Tom z nami już koniec!! idź!! nie chce!!" i tyle
-o nie...-mówiłam ale przerwały mi otwierajace się drzwi... przyszła pielęgniarka
-no to teraz kilka zastrzyków zmiana opatrunku i może już jutro do domu:)-powiedziała...
-wrrr... niecierpie zastrzyków!!-powiedziałam...
-już!-powiedziała-teraz zmienie opatrunek... chcesz zobaczyć co sobie zrobiłaś??!!-zapytała odwijając mi bandarz z ręki... prawa ręka wyglądała okropnie... jak jedna wielka rana a, lewa...też miała rany ale mniej...
-ivi widzisz??!!-powiedział Bill-prosze pani...to się zagoi??
-miejmy taką nadzieję...-odpowiedziała...
-bosche, ivi...!!-powiedział Bill
-wiem wiem oszczędź sobie Bill...-powiedziałam a z oczu popłynęły mi łzy...
-o bosche kto tu majstrowaał??!!-krzykneła pielęgniarka patrząc na sprzęty podłączone do mnie... przekręciła pokrętło i... zaczęłam się dusić... straciłam przytomność
wiem... notka krótka ale nie miałam już czasu bo mój brat przyszedł i pewnie zaraz mnie wygoni... bay!!
notka by tokiohotelka napisana: 7/08/2006 20:36:02
[
komentarzy 1]
musisz tutaj kliknąć!!
ehhh... obudziłam się rano
-hej Tom





-nio hej słonko


wiesz dzwoniła moja ciotka i mówiła że przyjedzie do nas na tydzień...
-no to super

-powiedziałam
-eee... nie jest sueper!! przyjedzie osiem osób gdzie my ich zmieścimy??
-yyyy... wiem!! ty weźmiesz dwie osoby do swojego pokojui przeprowadzisz się go Gustava, ja przeniose się do Billa i u mnie będom dwie osoby... mamy jeszcze dwa puste pokoje... jeden na góż i jeden na dole i tam terz będom po dwie osoby i się zmieści

-powiedziałam
-ok:) super

ale pamiętaj że jesteś moją dziwczyną!!-powiedział Tom...
-co??-zdziwiłam się
-nie już nic...-powiedział Tom... goście przyjechali pod wieczór takżę mieliśmy czas na przeniesienie się

wieczorem gdy kładłam się do łóżka Bill popatrzył na mnie i powiedział:
-heh dlaczego mamy roździelone te łóżka?? jest cantymetr niecały przerwy...
-hehei niech tak zostanie-powiedziałam posówając kawałek moje łóżko

-pogoadamy??-zapytał Bill
-ok możemy

-uśmiechnęłam się






-wiesz... bardzo mi się podobasz... Ivi czy... czy... czy
-czy co??
-czy była byś ze mną jakby Tom cię o to wcześniej niepoprosił??
-........-nieodzywałam się...
-Tak czy nie??
-chyba tak...-powiedziałam cicho
-aaa... a moge się do ciebie przytulić??-zapytał nieśmiało Bill
-jasne-powiedziałam przytulając Billa
-a moge cie pocałować??-wyszeptał...
-.........-nie odpowiedziałam... Nasze usta dotknęły się... Bill mnie pocałował... to było uczucie takie jakbym całowała się z Tomem tylko że Bill miał kolczyk w języku a nie w wardze... jego pocałunek był bardziej wyrazisty i delikatny tak jak on... czułam się wspaniale ale to szybko przeszło... odskoczyłam od Billa...
-co ty?? dobrze wiesz że ja jestem z Tomem...-powiedziałam
Bill się nie odzywał... chyba było mu głupio...
-ide już spać...-powiedziałam cicho
-ale ja cię kocham-wymamrotał Bill
-cio??
-nie nic śpij już myszko...-powiedział przykrywając mnie kołdrą, zasnęłąm chyba szybciej od Billa... ten tydzień miną szybko
po tygodniu:
-hej Tom

-nio hej

wiesz zapraszam cię dziś na kolację

mnie niebędzie cały dzień ale przyjde po ciebie koło 19:00

-ok!! już się niemoge doczekać
-nio to dozobaczenia:)-i Tom odłożył słuchawkę.
taki telefon dostałąm rano od Toma

strasznie długo się przygotowywałam do tej randki

włożyłam moją new miniówkę któr podobno strasznie podoba się Tomowi

Tom po mnie przyszedł:
-no hej kotku

gotowa??
-hej

pewnie

-powiedziałam i zamknęłam drzwi
-gdzie mnie zabierasz??
-zobaczysz

mam kilka niespodzianek

-powiedział tajemniczo Tom... i poszliśmy

-pujdziemy do kina a kolację zjemy w restauracji

-powiedział Tom i poszliśmy na film

a później szliśmy do restauracji
-o nie!! zamknięte!!-powiedział Tom
-:( no i co teraz??-zapytałam
-heh mam pomysł

chodź do domu się troche przebrać

-zaśmiał się Tom
-niepodobam ci się??
-pewnie że tak ślicznie wyglądasz

ale troche musimy się ubrać weźmiemy jakieś swetry i ok

-powiedział... poszliśmy ja siedziałam troszkę w pokoju

-hej!! Ivi!!
-Tak już ide

-zapraszam do ogrodu!!-zawołał Tom... zdziwiłąm się ale zeszłam do ogrodu i... kompletnie mnie zatkało... Tom rozstawił kolację na kocu przy oczku wodnym... ale to niewszystko... wkoło było bardzo duUużo świec

-nio zapraszam cię tutaj kotku

-powiedział Tom a ja poszłam między świecami i usiadłam na kocu

atmoswera była wspaniała Tom jest specem od dobrego nastroju

-wiesz bardzo się zmieniłem przy tombie... czuje że teraz jestem lepszy... już nie latam za bylejakimi laskami... bardzo cię kocham ivi






-powiedział Tom i mnie pocałował

ja nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam

zjedliśmy, Tom powiedział żebym chwilkę zaczekała... i tak zrobiłam... Tom mnie zawołam i poszłam do domu i tam... była ułożona z płatków róż droga a w koło świeczki... przeszłam po niej, prowadziła ona do pokoju, na jej końcu zobaczyłam Toma, stał na kolanach i trzymał wielgaśny bukiet czerwonych róż które mi dał

... zatkało mnie

wow to było wspaniałe... Tom dał mi kwoatki i mnie pocałował...
po miesiącu pełnym koncertów:
obudziłam się rano obok Toma, on już nie spał, wstałam...
-hej kotku

długo już nieśpisz??
-hej słońce

nie chwilkę tylko

ale to mi starczyło na przygotowanie ci śniadanka

-dzięx wielkie!!!!
-niema za co

-powiedział Toma
-idziesz teraz do łazienki??
-tak-odpowiedział Tom
-aha no to ja poczekam

-powiedziałam i usiadłam przy biórku... wysunęłam szuflade ale przez przypadek wysunęła się też szuflada od Toma i zobaczyłam... fotki Toma liżącego się z jakimiś laskami... pomyślałąm sobie że to są stare foto ale popatrzyłąm na date i... one były robione dość dawno temu ale ja już wtedy chodziłam z Tomem... wiedziałam że to nie jest jego rodzina... niewiedziałam co mam robić wuciągnęłąm je i rzuciłam na podłoge... śniadanie w połowie zjedzone też było na podłodze... przeszedł Tom:
-co jest????
-co?? ty się pytasz co?? to!!-pokazałam mu fotki-miałeś zamiar mi o tym powiedzieć??-mówiłam
-aaa...
-no pewnie!! nie??!! bosche masz mi coś do powiedzienia??
-przepraszam...
-nawet nie zaprzeczasz??!! wrrr... jesteś okropny!! zawsze myślałam że mnie kochasz!! robiłeś mi tyle miłych niespodzianek a teraz zobaczyłam to!! ty!!-miałąm mu całą litanie do powiedzienia ale on mi przerwał
-kochasz mnie?? błagam odpowiedz czy mnie kochasz!!?? kochasz??!!
-.........-nieodpowiadałam...
-Nie kochasz mnie?? nie?? ja cię kocham nad życie!! co tam, ja żyje dla ciebie!!-krzykną
-prosze Tom zostaw mnie samą...-powiedziałam... Tom wyszedł... padłam na łóżko i nieumiałam powstrzymać łez... wybiegłam... wyciągłąm żyletkę poszłam do parku i zaczęłam sobie ranić ręce... miałam zamazane oczy i nieumiałam trafić w żyły... bardzo chciałam się zabić... krzyczałam strasznie "Tom!! Tom!! Tom!! dlaczego??!! Tom!!" zauwarzyłam biegnącego Georga z Billem... zaczęłam przyciskać mocniej żyletkę i krzyczałam "Tom!! Tom!! Tom!! dlaczego??!! Tom!! nie niebiegnijcie tu!! niechcę!! nie!! błagam!! dlaczego??!! ja już niechcę!! niechcę żyć!! zostawcie mnie!!" byłam załamana... zaczęło kręcić mi się w głowie zamknęłam oczy... zacząłam biec krew strasznie mi się lała... biegłam z zamkniętymi oczami wpadłam chyba na coś przewruciłam się żyletka wbijała mi się w podramienie płakałam... więcej już niepamiętam chyba ktoś zadzwonił po pogotowie bo obudziłam się w szpitalu widziałam Toma krzyknęłam "Tom dlaczego!!" potrzaskałam szklankę i szkłem znowu zaczęłam się ranić... wybiegłam nikt nieumiał mnie zatrzymać... pobiegłam zpowrotem do parku i znowu raniłam się ale tym razem szkłem wołając "Tom!! Tom!! Tom!! Tom!! Tom!! dlaczego??!! Tom!! nie!! niechcę!! nie!! błagam!! dlaczego??!! ja już niechcę!! niechcę żyć!! zostawcie mnie!!!!" straciłam przytomność
i co podoba się notka?? mi od scenki z fotkami niezabardzo... chciałam tym pokazać że przyjemności nie trwają wietrznie... Bay!! komciujcie!!
notka by tokiohotelka napisana: 5/08/2006 15:08:28
[
komentarzy 4]
musisz tutaj kliknąć!!